poniedziałek, 29 maja 2017

ROZDZIAŁ XXVI

Mogłam jedynie się ubrać, po czym miałam wyjść z policjantami.
-Ale o co chodzi?-Wołał Maciek, który zerwał się na równe nogi.
-Wszystko wyjaśnimy na komisariacie.
-Mogę jechać z Wami?
-Niestety nie. A pani już jest gotowa?-Zwrócili się do mnie.
-Tak...-Odpowiedziałam przerażona, ciągle patrząc na Kota. Na szczęście odbyło się bez kajdanek. Na korytarzu internatu jak na złość było dużo ludzi. Czemu zawsze ich się tyle zlatuje, gdy komuś nie dzieje się za dobrze? Wszyscy mieli szeroko otwarte oczy ze zdziwienia. I z szoku. Nawet nie mieli pojęcia jak ja byłam zdziwiona. I przerażona. Szybkim krokiem zeszliśmy po schodach, po czym panowie wsadzili mnie do radiowozu. Całą drogę biegł za nami Maciek, który wołał że wszystko będzie dobrze. Łatwo mu mówić... Razem ze mną z tyłu auta wsiadł jeden z funkcjonariuszy. Drugi natomiast prowadził. Próbowałam się ciągle dowiedzieć o co chodzi, ale odpowiadali jedynie że wszystkiego się dowiem na komisariacie. Zresztą, niedługo później byliśmy na miejscu.
-To Pani!-Usłyszałam wchodząc do środka gabinetu. Przywitał mnie policjant, któremu składałyśmy z Martą zeznanie na Alana.
-Czy mogłabym się wreszcie dowiedzieć o co chodzi?-Byłam już zniecierpliwiona.
-Oczywiście, proszę usiąść.-Pokazał mi miejsce naprzeciwko siebie.-Przyszła do nas niejaka Agnieszka Lewkowicz, która oskarża Panią o pobicie.
-Słucham?!-Myślałam, że się przesłyszałam. Chociaż mogłam się tego spodziewać.
-Tak, jak powiedziałem. I że do incydentu doszło wczoraj w nocy. Czy się Pani przyznaje?
-Nie wierzę...-Odpowiedziałam kręcąc głową.-Owszem, doszło do bójki. Ale Agnieszka była prowokatorką.
-Czy może nam Pani o tym opowiedzieć?
-Oczywiście, że mogę. Byłam ze znajomymi na imprezie w Morskim Oku.
-Z Panią Agnieszką też?
-Nie, To nie jest moja znajoma.-Powiedziałam mocnym głosem.-W pewnym momencie poszłam wraz z dziewczynami do baru po jakiegoś drinka. I wtedy podeszła do mnie Agnieszka. Zaczęła mi mówić, że odbije mi mojego Maćka. Warto dodać, że to jego była dziewczyna. Ale go zdradziła.
-I wtedy Pani ją uderzyła?
-Nie. Odpowiadałam, ale nie dotknęłam jej. W końcu ona powiedziała, że Maciek sam mnie zostawi, bo jestem dla niego zwykłą dziwką. I wtedy nie wytrzymałam.-Urwałam.
-Co było potem?
-Pytacie, czy mi oddała? Oczywiście. Zresztą, chyba to po mnie widać.-Wskazałam na obrażenia na swojej twarzy.
-Rozumiem. Czy ma Pani jakiś świadków tego zdarzenia.
-Tak. Była przy tym moja siostra i dwie przyjaciółki.
-Pani wersja nieco się różni od wersji Pani Agnieszki.
-Domyślam się, że nie dodała tego, że najpierw sama zaczęła ze mną potyczkę słowną.-Prychnęłam.
-Między innymi. Sprawdzimy wszystko. Niestety, ale musi Pani u nas zostać.
-J.. jak to? Zostać?
-Na dołku. Proszę wyprowadzić.
-Ale...-Nie zdążyłam powiedzieć. W tej chwili przyszedł policjant, który wyprowadził mnie z gabinetu. Szliśmy jakiś czas schodami w dół, po czym zostawił mnie w celi. Byłam tutaj sama. I byłam przerażona. Dookoła szare, popękane ściany. Stare drewniane łóżko, maleńki stolik ze sztućcami, kubkiem i talerzem. A w samym "centrum"  niewielkie okienko. No pięknie. Siedziałam. Co jak co, ale tutaj mnie jeszcze nie było. I jakoś nigdy nie chciałam się tutaj znaleźć. Nie byłam nigdy grzeczną dziewczynką, ale bez przesady! I to przez co. Kogo. Byłą mojego chłopaka. Nieźle się wkopałam. Pewnie Aga już siedzi przy Maćku i opowiada jaka jest biedna. Aż zrobiło mi się niedobrze. W sumie... Może ona specjalnie to rozegrała? Pomyślała, że Kot widząc mnie w takiej akcji rzuci mnie i ucieknie w jej ramiona. Cholera, mam nadzieję że jej się nie udało jak tak. Co jak co, ale zła kobieta potrafi zrobić wszystko. Przecież ona jest w podobnej sytuacji, co Kamil. Obydwoje zdradzili, obydwoje chcieli odzyskać. Jednak faceci nie są aż tak perfidni jak my, U nas jest to najczęściej dążenie po trupach do celu. Dosłownie, po trupach. Zresztą, i tak miałam teraz masę czasu, aby sobie to wszystko przemyśleć. Bałam się, że Maciek teraz mnie zostawi. Kto by chciał być z kryminalistką? Ale ja go tak kochałam... Co mam zrobić, by odzyskać jego zaufanie? Będąc na dołku cały czas myślałam na ten temat. Czy całe moje życie ma sens? Czy dobrze je wykorzystuje? Nagle moje przemyślenia zostały przerwane.
-Proszę wychodzić!-Przy kratkach stanął policjant.
-Co się stało?-Spytałam zdziwiona, gdy podeszłam do niego.
-Wychodzi Pani po tych kilki godzinach. Została zapłacona kaucja.
-Kaucja?-Coraz bardziej nie dowierzałam.
-Proszę wychodzić!-Ponaglił mnie funkcjonariusz. Zaczął mnie prowadzić schodami. A na górze zauważyłam znajomą postać.
-Maciek!-Zawołałam podbiegając.
-Jak się czujesz?-Spytał zatroskany.
-Dobrze. Przepraszam Cię...
-Chodźmy stąd. To nie jest dobre miejsce.-Złapał mnie za rękę i zaprowadził do samochodu. Przez całą drogę obydwoje milczeliśmy. Jednak zauważyłam, że podjechał pod jakiś hotel.
-Dlaczego tu mnie przywiozłeś?-Byłam zdziwiona.
-Pomyślałem, że nie będziesz chciała się z nikim widzieć.-Uśmiechnął się do mnie.
-Maciek, przecież to wszystko kosztuje...-Zmarszczyłam brwi.
-Chodź.-Wysiadł z auta, po czym zrobiłam to samo. Skierowałam się za nim w stronę recepcji. Okazało się, że Kot już zarezerwował tutaj pokoik.
-Jesteś głodna?-Spytał po wejściu.
-Trochę...-Mówiłam zmieszana.
-Wziąłem z internatu kilka Twoich rzeczy, są w szafie.-Uśmiechnął się i wyszedł do łazienki. Wtedy rozejrzałam się dookoła. Pokoik nie był duży ani jakiś bogaty, ale ładnie urządzony. Podobał mi się. Szybko zajrzałam do szafy, po czym się przebrałam. Od razu zeszliśmy na dół na kolację. Byłam zdziwiona, że Maciek nie porusza kompletnie tematu tego, co zaszło. Mówił ciągle o zawodach w Zakopanem, o wynikach. Po powrocie do pokoju nie wytrzymałam.
-Maciek chyba musimy porozmawiać.-Spojrzałam mu w oczy
-Wiem.
-Chciałabym Cię bardzo mocno przeprosić... Wiesz, że tego nie chciałam.
-Ania...-Zaczął, ale mu przerwałam,
-Jest mi cholernie głupio. Poniosło mnie... Przecież ja się tak nigdy nie zachowuję...-Coraz bardziej smutniałam.
-Wiem o tym. Widziałem to z daleka. Aga Cię sprowokowała.
-Wierzysz mi?-Miałam łzy w oczach.
-A dlaczego miałbym Ci nie wierzyć?-Otarł mi policzek kciukiem.
-Nie wiem...
-Poradzimy sobie. Na pewno Cię z tym nie zostawię.-Przytulił mnie jeszcze mocniej, po czym dotknął nosem mojego czoła.
-I jeszcze ta kaucja...
-Ania... Zamknij się.-Przybliżył się do mnie i pocałował w usta. Szybko rozpłynęłam się w jego objęciach, po czym opadliśmy na łóżko.

2 komentarze:

  1. Grrr Agnieszka... Szkoda słów. Jest zbyt głupia na normalną rozmowę. Z takimi ludźmi trzeba się obchodzić sposobem. Dobrze, że Maciek jest opiekuńczy i kochany. Nie przekona go jakaś głupia laska, bo wie swoje. Przy okazji nasz bohaterka też jest twarda i powinna być z siebie dumna. nie każdy na komisariacie zachowałby tyle powagi. Myślę że relacja miedzy naszą dwójką jest zbyt silna aby ją zepsuła jakaś byle jaka dziewczyna.

    Jeśli chodzi o mnie to dodałam na swoją stronę nowy wpis. Proszę przeczytaj go w wolnej chwili. Życzę Ci przyjemnej i owocnej pracy pryz kolejnym rozdziale kochana!

    OdpowiedzUsuń